Jak często kosić trawnik?
Każdemu właścicielowi trawnika zapewne przychodzi na myśl następujące pytanie: „Jak często mam kosić swój trawnik?“ Należy koniecznie rozróżnić, czy pyta się dlatego, że koszenie trawy uważa za zło konieczne, czy może zależy mu na trawniku i na efekcie koszenia a nie chciałby, aby coś poszło nie tak w czasie dłuższego odstępu czasu pomiędzy dwoma koszeniami. Jeżeli będziemy przestrzegać zasady, że źdźbła trawy nie powinny być skracane o więcej niż jedną trzecią swojej długości, aby nie doszło do stresowania źdźbeł a przez to do negatywnego wpływu na cały trawnik, będziemy dokładnie wiedzieć, jak często kosić trawnik. A więc jak często jest to naprawdę? Spróbujmy zatem na ten problem spojrzeć z obu stron.
Szczerze mówiąc, określenie uniwersalnego czasu, jak często kosić trawnik, jest trudne. Tylko z punktu widzenia samego umieszczenia trawnika, składu gleby, ilości nawodnienia itd. Do tej pory trawnik wkoło domu uważany był za coś, co jest dosyć uciążliwe i kiedy ta powierzchnia zmniejszy się w największym stopniu, na przykład poprzez wybetonowanie, to tak jest słuszne. Jak jednak taka wybetonowana powierzchnia może na przykład pięknie pachnieć, jak „przyjemnie“ jest na takiej wybetonowanej powierzchni upaść w czasie zabawy z dziećmi, albo jak taka wybetonowana powierzchnia pasuje do twojego domu? Raczej nie za bardzo. Nie bierzmy więc trawnika za naszego wroga. Tak, utrzymanie nie jest proste, ale w odróżnieniu od betonu, trawnik można różnie kształtować, zmieniać a przede wszystkim możesz się takim gęstym, zdrowym trawnikiem pochwalić swoim przyjaciołom. Betonem, kostką brukową czy ubitą gliną nikogo nie oczarujesz. W rezultacie, z punktu widzenia pierwszego zadania, czyli że trawa jest „wrogiem“, doprowadziło to do tego, że trawa rosła jak najdłużej a później była skracana jak najbardziej. Do czego to jednak prowadziło? Jeżeli nie doszło do „zadławienia się“ silnika kosiarki, masa nieskoszonej trawy była ogromna i trudno było ją gdzieś umieścić. Ktoś w dobrej wierze, że natura pomoże, pozostawił ją, aby leżała na skoszonym trawniku, dokończył dzieło zniszczenia. Długa przerośnięta trawa, aby utrzymać wagę źdźbła, zaczyna wzmacniać się w dolnej części. Te dolne części nie są zielone, są raczej żółtawe lub brązowe a przede wszystkim te dolne końce po skoszeniu są ostre w dotyku – na przykład bosą stopą. W zarośnięty trawniku, przez jego wysokość, stłumione jest tworzenie się drobnych i delikatnych źdźbeł, także skoszenie takiej trawy nie przynosi żadnej korzyści, a cała powierzchnia wygląda jak po zastosowaniu nieodpowiedniego nawozu.
Obecną tendencją, w przeciwieństwie do dawnych czasów, jest posiadanie gęstego, zdrowego i zielonego trawnika jako własną małą wystawę, która cie reprezentuje i którą możesz się pochwalić przed swoimi sąsiadami i w końcu, która jest miejscem przyczyniającym się chociaż w niewielkim stopniu do zażycia ruchu, jeżeli masz „siedzący” typ pracy.
Wszyscy wiemy, że wszelkie obszary trawy, które są przeznaczone na przykład do celów sportowych, utrzymywane są prawie codziennie lub codziennie. Jako typowy przykład można podać boiska do piłki nożnej lub pola golfowe. Oczywiście, wielu ludzi może teraz odeprzeć, że te obszary są bardzo obciążone, więc konieczna jest częsta pielęgnacja, na którą normalnie nie ma czasu. I mają rację. Nawet jeżeli jest to tylko pretekst? Magia pięknego trawnika spoczywa właśnie w tej przynajmniej umiarkowanie częstej pielęgnacji. Nie wyhodujesz żadnej rośliny, jeżeli nie będziesz jej pielęgnować – na przykład regularnie jej podlewać. Nie zostaniesz wspaniałym tancerzem, jeżeli nie poświęciłbyś stosownie dużo czasu na ćwiczenie figur tanecznych. Więc jeżeli chcesz mieć ładny trawnik, musisz mu koniecznie poświecić jakiś czas i ciężką pracę, sam na pewno się nie zrobi, co do tego zgodzimy się wszyscy, prawda? Znane przysłowie mówi, że bez pracy nie ma kołaczy. A w stosunku do trawników, to jeśli nie chcemy mieć trawnika pełnego osadu, pleśni i mchu, to należy koniecznie coś z tym zrobić.
Zatem, chociaż nie jesteśmy profesjonalnymi ogrodnikami, spróbujmy zachowywać się chociaż podobnie i poświęćmy czas na koszenie trawy co najmniej raz na trzy dni. Kilka uwag na zakończenie – im częściej kosisz, tym skoszona masa trawy jest mniej obszerna. Jeżeli koszenie wykonujesz regularnie, to nie jest ono wcale za każdym razem walka z trawą, ale „przejażdżka“ po twoim ogrodzie i szybciej całe koszenie jest gotowe. A jeśli wybrałeś odpowiedni gatunek trawy oraz jesteś właścicielem kosiarki wrzecionowej, która jeździ tylko na walcach, podczas regularnego koszenia osiągniesz to, że trawa zacznie się bardziej płozić, zacznie tworzyć „dywan trawiasty“, jej masa liści jest wystarczająca i dlatego nie ma potrzeby takich przyrostów, które oznaczałyby dla ciebie znowu większe ilości masy skoszonej trawy, której nie ma gdzie odkładać. Ponadto, w trakcie koszenia za pomocą kosiarki wrzecionowej jeżdżącej jedynie na walcach, dzięki każdemu przejazdowi wyrównywane są nierówności trawnika a jednocześnie dzięki przejazdowi kosiarki tylko na walcach gleba jest mniej utwierdzana. Przede wszystkim nie zapominaj o tym, co zostało wspomniane na początku i obowiązuje zawsze – nie jest dobrze skracać trawę o więcej niż jedną trzecia długości źdźbła. Powodzenia!
Z powrotem

